Co z tą fotografią dokumentalną? Problemy fotoreportażu [cz. 6]

Co ma wspólnego kłamstwo doskonałe z fotografią? Dlaczego profesjonalista patrzy na rzeczywistość tak, jak prostytutka na klienta i co ma z tym wszystkim wspólnego agencja Magnum Photo? Odpowiedzi znajdziecie w szóstej części cyklu "Co z tą fotografią dokumentalną", przedstawiającego historię fotografii.

Budapeszt 1948 rok

Budapeszt 1948 rok (© David Seymour/Magnum Photo)

Problemy fotoreportażu

Czciciele obrazów w Bizancjum byli sprytnymi ludźmi. Twierdzili oni, że przedstawiają Boga ku jego większej chwale, tymczasem właśnie dlatego, że symulowali Boga w swoich obrazach, doprowadzili do rozmycia kwestii Jego istnienia. Chodzi o to, że Bóg zniknął z miejsca, które zajmował poza obrazem. Bóg nie umarł, tylko zniknął. Problem istnienia Boga po prostu przestał istnieć. Został rozwiązany za pomocą symulacji. My czynimy to samo z problemem prawdy o naszym świecie, z problemem rzeczywistości: rozwiązaliśmy go przez symulację techniczną i zalew obrazów, na których nic nie widać.

Jean Baudrillard doszedł do takich właśnie wniosków. Jego zdaniem gdyby udało się zastosować taką metodę, w której świat realny znika poprzez zastąpienie symulacjami wizualnymi, mielibyśmy do czynienia z czymś na kształt przestępstwa doskonałego.

Możemy zaobserwować pewne radykalne różnice pomiędzy malarstwem i fotografią. Na obrazach wydarzenia są zagęszczone, nastroje, działania ludzi — skumulowane. Artysta malarz nie musi liczyć się z ograniczeniami realności. Czas może być przez autora dowolnie skracany lub wydłużany. Fotografia również egzystuje niejako poza czasem, jednak w przeciwnym sensie. Powstaje ona w określonym i ulotnym ułamku sekundy, który może zostać nawet bezwolnie pominięty przez nasze zdolności postrzegania. Malarstwo kumuluje, fotografia zaś akcentuje swoje znaczenie selekcją.

Sudan, 1941 rok

Czas jest jednak bardzo ważny dla fotografii. Powstanie dobrego obrazu fotograficznego pokazującego jakieś zdarzenie niewątpliwie wymaga sporej ilości czasu. Żeby opowiedzieć historię, fotografujący musi pokazać odbiorcy, co działo się przed danym wydarzeniem, w trakcie i później, słowem, musi stworzyć ciąg przyczynowo-skutkowy. Fotografia ma również to do siebie, że przynosi bardzo wiele pytań i daje znikomą liczbę odpowiedzi. Często najbardziej autentyczne obrazy pozostają zupełnie niezrozumiałe dla odbiorców, ponieważ niewyjaśnione pozostają koleje losu, przyczyny i skutki – niewyjaśniona pozostaje rzeczywistość.

Obraz fotograficzny można umieścić na granicy informacji i wiedzy. Daje on informację odbiorcy, co działo się w określonej chwili, uznanej przez fotografa za ważną. Fotografia ma jednak problem z formułowaniem sądów.

Jeśli przyrodzona niezdolność fotografii do wyjaśniania przemieni się w rękach fotografika w świadome odrzucenie możliwości wyjaśniania, wówczas fotografia dokumentalna może stać się bodźcem pobudzającym do myślenia, stymulującym potrzebę zdobycia wiedzy.

Zobacz również: Co jest kluczem do dobrego portretu? Opowiada Szymon Szcześniak

Profesjonalista patrzy na rzeczywistość tak, jak prostytutka na klienta: zastanawia się, jak ją wyzyskać. Profesjonalista jest zawsze na usługi. Ale nie dla każdego. Sam będąc charakterystycznym produktem współczesnego społeczeństwa, oddaję swoje umiejętności do dyspozycji tej części społeczeństwa, która ustala normy. Tam bowiem znajduję pieniądze i uznanie.

Słowa Dietera Hackera idealnie przedstawiają przyczyny powstania agencji Magnum. Przyczyny te to odrzucenie powyższego stwierdzenia i zapewnienie sobie niezależności. Rynek zapełnił się agencjami, które przyjęły rolę pośrednika pomiędzy fotografami a mediami drukowanymi. Można powiedzieć, że zdegradował fotografów, sprowadzając ich do roli dostawców obrazków i kasując przy tym sporą część honorarium. Fotografowie cierpieli również z powodu utraty kontroli nad materiałem, który był zniekształcany czy niereinterpretowany przez redaktorów.

Powstaje agencja fotografików Magnum

W roku 1947 powołano do życia agencję fotografików Magnum. Jej założycielami byli fotografowie: Robert Capa, David Seymour, Henri Cartier-Bresson, George Rodger, William Vandivert i Maria Eisner. Kierowali się oni następującym mottem:

Świat musi być fotografowany, jeśli ma być rozumiany, a fotografia istnieje po to, by zmusić nas do przyjrzenia się rzeczom jeszcze raz.

Członkowie Magnum wychodzili z założenia, że zdjęcia miejsc, zdarzeń, sytuacji i ludzi w skali całego świata doprowadzą do zmian, wpłyną na edukację i poprawę życia na ziemi. Niektórzy z nich (Robert Capa, Wener Bischof i David Seymour) stracili życie, fotografując zło, nędzę i konflikty właśnie w imię wyznawanej ideologii. Słynne słowa Capy „Jeśli twoje zdjęcia nie są dostatecznie dobre, to znaczy, że nie byłeś dostatecznie blisko” świadczą o tym, że postrzegał on swój zawód jako misję i próbę odwagi w służbie ludzkości. Zasadę tę przyjęły później kolejne pokolenia fotoreporterów.

Running for shelter during an air raid Bilbau, 1937 rok.

Czołowi fotoreporterzy zaczęli odcinać się od sztuki, twierdząc, że jej interpretacja i zamierzony subiektywizm mogą zagrozić czystości dokumentu fotograficznego. Faktem jednak jest, że fotografia dokumentalna czy reporterska zaczęła trafiać do muzeów i centrów sztuki, stając się inspiracją nawet dla fotografów, którzy uważali się za artystów.

Dobrym przykładem jest fotograf Robert Lebeck, dla którego dumą było przemieszczanie się po różnych zakamarkach ze sprzętem fotograficznym mieszczącym się jedynie w maleńkiej torbie na ramię. Lebeck uważał siebie za zwykłego reportera. Jego prace są jednak źródłem inspiracji dla kolejnych pokoleń fotografów.

Leopoldville, 1960 rok

Obecni członkowie agencji Magnum Photos

Nie tylko Magnum…

Na rozwój światowej fotografii wpływała również twórczość innych znakomitych fotografów starszego i młodszego pokolenia. Należałoby wymienić tak znamienite nazwiska, jak: Diane Arbus (niepokojące portrety marginesu społeczeństwa), Elliott Erwitt (niezwykle humorystyczne migawkowe zdjęcia uliczne), James Nachtwey (niebanalne fotografie prezentujące konflikty zbrojne), Trent Parke (przejmujące, subiektywne czarno-białe fotografie), Joel Meyerowitz (kolorowe, pełne wieloznaczności fotografie uliczne), Richard Kalvar (wyjątkowe i dowcipne sceny uliczne). Warto też wspomnieć o niedawno odkrytej niani z Nowego Yorku, której największą pasją była fotografia dokumentalna w nurcie fotografii ulicznej. Mowa o Vivian Maier.

Sydney, 1998 rok

Z pewnością lista nazwisk mogłaby być dwa razy dłuższa; w końcu fotografia dokumentalna czy reportaż przyciągały wielu twórców, którzy wnosili własny wkład w rozwój tych dziedzin. Pokolenia kolejnych fotografów uwieczniają obraz naszych czasów, dzięki czemu za kilka-kilkanaście lat nasi potomkowie zobaczą, jak wyglądała współczesna cywilizacja.

O fotoreportażu w filmach

PRZECZYTAJ TAKŻE:

- Co z tą fotografią dokumentalną? Dokument fotograficzny na świecie [cz. 1]

- Co z tą fotografią dokumentalną? Dokument fotograficzny na świecie [cz. 2]

- Co z tą fotografią dokumentalną? Dokument fotograficzny na świecie. Fotografia i propaganda [cz. 3]

- Co z tą fotografią dokumentalną? Dokument fotograficzny na świecie. Początki reportażu i fotografii prasowej [cz. 4]

- Co z tą fotografią dokumentalną? Dokument fotograficzny na świecie. Ulotne chwile [cz. 5]


Prezentowane fotografie są własnością agencji Magnum Photos.

Źródło: www.coztafotografia.blogspot.com

Podziel się:

Przeczytaj także:

Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy

Pokaż wszystkie komentarze

Także w kategorii Historia fotografii:

Co z tą fotografią dokumentalną? Dokument fotograficzny na świecie. Ulotne chwile [cz.5] Co z tą fotografią dokumentalną? Dokument fotograficzny na świecie. Początki reportażu i fotografii prasowej [cz. 4] Co z tą fotografią dokumentalną? Dokument fotograficzny na świecie. Fotografia i propaganda [cz. 3]